Niedawno w Magazynie Relaza Kuba Żulczyk solidnie przejechał się po ostatnim roku polskiej muzyki rozrywkowej. Pozwolę sobie nie zgodzić się z nim, twierdząc wręcz, że 2006 był zdecydowanie jednym z najlepszych okresów od dłuższego czasu dla rodzimego słuchacza. Jednym z dowodów na tę tezę, niech będzie najnowsza propozycja trójmiejskiej formacji Old Time Radio. Grupa, która jeszcze w 2004 roku zamęczyła swoim debiutanckim, odtwórczym smętem nawet najwytrzymalszych słuchaczy, powraca z całkiem niezłym albumem.
Od początku. Mój pierwszy kontakt z tym zespołem wiąże się z dobrym znajomym mojej koleżanki, który swego czasu bluzgał Pawła Kostrzewę, gdyż koszt konkursowej rozmowy telefonicznej do Trójkowego Ekspresu odbytej w celu załatwienia sobie wejściówki na wrocławski koncert Old Time Radio, znacznie przekroczył wartość rzeczonego biletu. Kosztował on pięć złotych, czyli o pięć złotych taniej, niż debiutancki album grupy, dostrzeżony przeze mnie kilka dni później na półce jednego ze sklepów. Mimo wszystko nie skusiłem się na zakup, co przy przesłuchaniu pożyczonego egzemplarza okazało się trafną decyzją. Nuda, wtórność, zbyt oczywiste inspiracje, brak charyzmy... i po prostu nigdy więcej!
„Downtown” jest na szczęście dowodem sporej progresji zespołu i pokazuje jaśniejszą, ciekawszą stronę. Old Time Radio nadal eksplorują minimalistyczne, melancholijne dźwiękowe pejzaże, ale tym razem formy są dynamiczniejsze i bardziej optymistyczne, dzięki czemu ten album nie nuży. Poza tym są tu zwyczajnie lepsze kompozycje, a przede wszystkim czuć, że grupa sama próbuje stworzyć swoją przestrzeń, a nie tylko kserować zagranicznych idoli. Oczywiście są w tym echa (starym zwyczajem) Hood czy Mogwai, także Mum, Camera Obscura, Devics oraz, na co zwrócił mi uwagę bardziej osłuchany w tych rejonach Michał z Iowy Super Soccer, Trembling Blue Stars, The Field Mice i w ogóle całego Sarah Records, ale to nie jest sztampowa kopia, jak w wypadku poprzedniczki.
Świetnym zabiegiem było użycie analogowych syntezatorów i automatu perkusyjnego, co tworzy fajny klimat, jak z lat 80. Co prawda czasami aż prosi się, żeby trochę złamać czy podłubać przy rytmie, a w szczególności popracować nad liniami i brzmieniem bassu, ale może to przyjdzie na trójce.
Jeśli chodzi o poszczególne utwory, to na pewno największe wrażenie zrobił na mnie „The City Ghosts” - hipnotyczna perełka, jakby sprzed dwóch dekad, gdzie surowość muzyki kontrastuje z delikatnymi, męsko-kobiecym głosami, co jest zresztą bardzo charakterystyczne dla „Downtown”. Znakomitym numerem jest też ciepły, nostalgiczny „The Night”. Natomiast zespół mógł już darować sobie
świąteczny „Christmas With You” z okazjonalnego, wydanego w liczbie 29 egzemplarzy singla z 2003 roku, który pod względem swojego charakteru wraz z dwoma, trzeba piosenkami przywołuje na myśl negatywnie rozumianą przezroczystość debiutu.
Jest to zresztą nadal główny problem Old Time Radio. Brak charyzmy – tej iskry, którą ciężko jest opisać słowami, a którą natychmiast słychać w nagraniach. Niektórzy ją po prostu mają, a inni musza jej nieobecność nadrabiać bardzo dobrymi kompozycjami i pomysłami. Tego właśnie życzę Pani i Panom.
Marek FallSpis utworów:
1. For You
2. Downtown
3. She Haunts Me
4. Silly Chats
5. The City Ghosts
6. The City's On Fire
7. Bakerloo
8. Misty End Of The Town
9. The Night
10. Christmas With You